grudnia 13 2007
Z. Hołdys kontra P. Hilton
Śledzenie internetowych serwisów informacyjnych może przyprawić o ciężką niestrawność. Kilka dni temu na onecie przeczytałem super newsa – Zbynio Hołdys zamyka swój sklep z gitarami, bo teraz tam będzie bank. I to jest wydarzenie, które niesie informacyjny serwis.
Przy całym szacunie dla twórcy Perfectu, który ubiera się w sklepach Malboro Classic co mu pasuje jak dziwce różaniec, jego biznesowe dzieje interesują mnie niespecjalnie. I już chciałem się zżymać, a tu następnego dnia kolejny super hicior - otóż jakaś anorektyczna flądra, spadkobierczyni Hiltonów będzie się uczyć gry na fortepianie. O w mordę! To jest news! Nasza ziemska rzeczywistość się całkowicie po takiej informacji zmieni. Nic nie będzie już takie samo – będziemy się wszyscy do siebie uśmiechać, Olek rzuci chlanie, a słońce zacznie wstawać na zachodzie. Ponieważ od razu zebrało mi się na wymioty, nie doczytałem newsa do końca. Ba…, zostałem jedynie przy tytule. Nawet nie chcę się domyślać jakie ważne informacje były dalej. I nagle błysk! Teraz zakumałem czaczę: Hołdys zamyka sklep właśnie dlatego, że ta pindziulina będzie teraz pinkolić na klawiszach. A to moi Państwo oznacza koniec muzyki. I teraz najmocniej pana Zbigniewa przepraszam. I rozumiem, rzecz jasna.
2 responses so far



no mówiłem… mniej Onetu więcej sportu
O przepraszam Hołdys to dla mnie guru polskiej sceny muzycznej.