grudnia 14 2007
Wars wita was
Inter Żenua City gna przez polish country. Nagle drzwi przedziału otwiera panna pchająca wózek z “poczęstunkiem”. Kawa, woda, napój, a może sok? Z jednej strony smród tej wagonowej dziadowizny zaraz przyprawi mnie o zemdlenie, więc wiem, że muszę kawę. Z drugiej coś mi wlazło w zęby i było by dobrze jakąś wodą przepłukać odmęty gardzieli.


