grudnia 17 2007
Photo Shop
Eh szkoda, że w życiu nie da się tak poczarować jak w necie czy kolorowych magazynach. Kilka ruchów myszką, tu się podkoloruje, tu rozmaże, tu skopiuje i od razu lasencja wychodzi bez ani jednego pryszcza. Po celulicie nie ma śladu, a jak się trafi zręczniejszy grafik, to nawet może poprawić debilny uśmiech, z którego wynika, że oprócz instrukcji obsługi lokówki żadnej książki się w życiu nie czytało.


