października 24 2008
Tatoo nad dupoo!
Jestem w stolicy. W samym przepastnym gardle koncernu. Wszyscy w garniturach, czyli festiwal japiszonów (ktoś jeszcze pamięta co to znaczy?). Jest biznesowo, czyli drętwo. Negocjujemy, pijemy kawę i udajemy mądrzejszych niż jesteśmy.


