lutego 14 2008
Święty Walenty
Świętujemy. Hm… Tylko co? Ano podobno chodzi o to, żeby wysłać komuś kartkę z informacją, że nam na tego kogoś widok szybciej bije serce i tak się cieszymy, że nie potrzeba nam viagry. Oczywiście liścik musi być anonimowy, bo cała zabawa ma być wtedy, kiedy ten obdarowany liścikiem ktoś zastanawia się, kim jest tajemniczy adorator. Ale super, nie?
Normalnie ubaw, że hej! W sam raz dla roztytych i pryszczatych Amerykanów, którzy potrzebują kolejnego powodu, żeby podkręcić rynek zakupów w miesiącu pozbawionym innego święta mogącego tę potrzebę wypełnić. I oczywiście marketing sprawił, że porąbane Walentynki są daleko ważniejsze od naszej Nocy Kupały, z puszczaniem wianków, ogniskami i poszukiwaniem kwiatu paproci…
W czerwcu jest przynajmniej cieplej, co powoduje, że można oddać się namiętności przy ognisku, co w lutym jest raczej trudne. Pal zresztą licho ten ich cały marketing z wciskaniem ludziom kolorowego shitu z wyszywanym serduszkiem. Najbardziej mnie mierzi ten wielokrotnie pokazywany w hollywódzkich produkcjach proces społecznego wykluczenia osobnika, który w to ważne święto nie otrzymuje żadnej kartki, więc oczywiście pisze ją do siebie sam. Całe oszustwo wychodzi szybko na jaw, pozostawiając zrozpaczonego delikwenta w przekonaniu, że oto nie może już on osiągnąć kariery w społeczeństwie pełnym atrakcyjnych ludzi, do których cały czas ktoś wysyła kartki.
Taki sam mechanizm widzimy w przedpotopowym kiczmeństwie pt. “Grace”, w którym Oliwia Newton John dopiero wtedy jest akceptowana przez swoją klasę, kiedy przywdziewa skórzane porty i udaje wywłokę. I dają się na to nabierać faceci, począwszy od obsługanta wózka widłowego w markecie, a na bardzo ważnym prezesie kończąc. “Bo przecież ktoś, do kurwy nędzy, tę pieprzoną kartkę powinien wysłać, bo powypierdzielam z roboty” Ups, pan Kazio z rady zakładowej znowu zapomniał napisać…
5 responses so far



Skończmy z tym amerykańskim kiczem!
Do tego już doszło (słyszałam dzisiaj w radio), że sami sobie amerykanie wysyłają kartki i sobie kupują upominki. Ale jaja.:)
:)
Beta blondynka? A Ty przeczytałaś wogóle to, co komentujesz?
Na co komu te głupie Hamerykańskie święta … strata czasu i kasy racja jest teraz Zimno zryte Amerykańce!!
Krew Honor Ojczyzna nasz kraj jest pogański (katolicyzm nam zaszczepili specjalnie by nas nie zniszczono Mieszko Poświęcił nasz kraj naszą wiarę dla przetrwania i do dziś cholerne “czarne” są w naszym kraju…
Swoją drogą to ciekawe. Wychodzi na to, że miłość trzeba wyznawać tylko 14 lutego, koniecznie w jakiś super romantyczny sposób, trzeba kupować prezenty, wychodzić gdzieś we dwoje i gruchać niczym gołąbki. No, a reszta roku to już banał, szara rzeczywistość. Jakież to wygodne - wysilić się raz w roku i mieć spokój z całym tym miłosnym burdelem