marca 20 2008
Święta
Czas zadumy - pomyślałem sobie, kiedym przeczytał info, jak to pewien nawalony ksiądz pod Białymstokiem wjechał samochodem w grupę modlących się przy stacji krzyżowej. Nie to mnie zdumiało, że nawalony, bo byłbym ostatnim hipokrytą, gdybym miał księdzu dobrodziejowi gorzałkę wypominać.
Zdumiało mnie to, że ksiądz jechał Poldkiem. Znaczy się, panie, bida z nędzą! Polonez to wypas jak nie przymierzając wakacje w Pcimiu. Chociaż z drugiej strony w końcu John Cleese się może zdecyduje i meldunek proponowany przez burmistrza przyjmie. Zobaczy wtedy z czego się tak naprawdę w reklamie banku natrząsa.
Eh… święta… święta. Szynka i jajca. Pisanki i gówno w telewizji. Zajączek i Rycerze z Szanghaju jako wieczorny hit jedynki. Zaraz po nim Wielki Szu… Już nie mogę się normalnie doczekać na te wspaniałości. I te smętne artykuły w gazetach o potrzebie wyciszenia, o zrozumieniu grzeszków swoich, o pojednaniu. Kaczor Jarosław pojednał się ze studentami ale tylko z tymi, którzy korzystają z internetu w bibliotece. Z innymi nie.
Kaczor Donald nie pojednał się świątecznie z pielęgniarkami, mimo że niektóre z nich to naprawdę super laski. Szczególnie jak zaiwaniają przez oddział w tych miniówach. Eh… święta…, święta…. Jakoś mnie tak nostalgicznie naszło. I jeszcze ten porąbany śnieg za oknem. Z Bożym Narodzeniem się tatusiowi w niebiesiech porąbało czy jak? Nic to… trzeba się zbierać do monopolowego i zaopatrzyć w znieczulacze. Czego i Wam na święta z całego serca życzę.
No responses yet


