stycznia 24 2008
Podkręcanie sensacji
Onet, strona główna, blok rozrywki, jedna z zajawek: Kazik Staszewski nie radzi sobie z alkoholem. Czytam i przykro mi że sobie nie radzi, gdyż to spoko kolo, zajefajny muzyk i jeszcze fajniejszy tekściarz. Przykro podwójnie bo jak już sobie poradzi, to nic w tym fajnego bo życie bez baniaka… sami wiecie.
Klikam głębiej, a tam już inny tytuł: Kult - kilkanaście nowych piosenek. Hm… to o czym do cholery jest ten tekst? O Kaziku i jego problemie alkoholowym, czy też o nowej płycie Kultu. Czytam i czytam i o wódzie jest w ostatnim pięciowierszowym akapicie, w którym Kazik nawija, że spostrzegł że alkohol to może być problem a samo spostrzeżenie to już krok do przodu. Co więcej, ten onetowy materiał jest skrótem wyjętym z wywiadu jakiego Kazik udzielił Dziennikowi Polskiemu. Ten zaś jak sprawdziłem jest na całą kolumnę i nosi tytuł: Teksty ze mnie same wychodzą. Kumacie coś z tego?
Ja skumałem tyle, że redaktory z onetu przetrzepują co dzień gazety w poszukiwaniu tego co by tu zerżnąć. Biorą potem wywiad i chlast go do czterech akapitów. - O! Jeszcze tytuł jakiś taki słaby. Bo co to za tytuł, że mu teksty wychodzą? Jak by mu hemoroidy z dupy wychodziły to by był dopiero chwytliwy tytuł! A teksty? No to pogłówkujmy: Zgwałciłem chomika! E… Nie… To się zaraz wyda że ściema - przecież Kazik nie ma chomika. No to może - Mam tatuaż na penisie! E… też niedobry tytuł, bo co jak Kazik na koncercie wacka pokaże i się wyda, że nie ma tatuażu. Hm… No i nagle redaktory zostały olśnione: musowo chla ten Kazik, bo wszystkie te artysty chlają. No i tytuł gotowy: Kazik Staszewski nie radzi sobie z alkoholem. Aż się prosi, żeby im dać po ryju, co nie?
5 responses so far



Nic tak nie cieszy, jak pokrewność odczuć w zadziwieniu chłamem i umysłowym lenistwem, hucpą i tandeciarstwem. Obyśmy się umieli dziwić, to jeszcze jakiś wyznacznik, że się nie jest “upopionym” w bildowskim stylu.
Nie pierwszy i nie ostatni raz, nagłówki jakie daje onet to więcej niż idiotyzm, mający na celu zwiększenie klikalności w ich badziewne teksty. Wczoraj był tekst w dziale gry: “Call of Duty za darmo!” - gdzie po wejściu pojawił się tekst dotyczący opisu gry call of duty 4 - się pytam co to ku**a ma być ?
Manipulacja tytułem nie jest przecież w świecie mediów novum. Czytelnika trzeba podstępnie zwabić i jeszcze przytrzymać za łeb, żeby nie uciekł. To się teraz nazywa – uwaga - „rynkowa filozofia mediów”. Pamiętam relację prasową konferencji z Palikotem z ubiegłego roku. Tytuły „Poseł PO z penisem w ręku protestuje przeciwko PiS-owi”, „Palikot walczy pistoletem i wibratorem” „Palikot na konferencji z pistoletem i sztucznym penisem” itd. Co by nie mówić, penis to nie mikrofon.
Jak to Kazik śpiewał …
(..) Tak im zależy, byś ty był konsument
Nie myślał, działał jak instrument (…)
Ja, git, ale jest różnica między wyolbrzymieniem sedna tematu by był chwytliwy, a pisaniem nie prawdy.
Barton, no racja. Ale tylko tytuł jest “nieprawdziwy”. Reszta obija się o brak rzetelności. W każdym zawodzie są nieprofesjonalne typy, od lekarza po dziennikarza. Zgaduję, bo nie dotarłam do tego “wywiadu” na Onecie. Po wklepaniu podanego w notce tytułu wywiadu google kierują mnie wyłącznie na ten blog. W Rozrywce też nie trafiłam. Zapewne te zajawki znikają. Nie znam się.