lutego 08 2008
McSyf
Gazety donoszą: jeden klient gdzieś na południu Polski skonsumował kanapkę z McDonaldsa i kiedy ją miętolił w zębach próbując pochłonąć, wyczuł w niej nowe smaki. Okazało się jednak, że to nie nowy chwyt marketingowy w stylu Grzyb Mac, tylko najzwyklejsza pleśń. Oczywiście cwaniak złożył reklamację i… i gówno. Powiedzieli że to nie ich kanapka, że ją woził w aucie cztery miesiące, spleśniała, a potem wciska im i Sanepidowi kit. Bo u nich jest wszystko w najlepszym porządku.
Obrazek pierwszy: Kiedyś, dawno temu, kiedy McDonaldsy pojawiały się na polskim rynku, jeden mój kumpel prowadził działalność gospodarczą tak akuratnie, że tylne wyjście jego geszeftu prowadziło w tę samą ciemną bramę, co tylne wyjście z takiej właśnie syfiarni. I kiedyś przyuważył, jak jeden z obsługantów grzebie w śmietniku sortując papierowe kubki - zgięte zostawiał, a te nie zgięte… trafiały do kolejnych klientów. Nawet nie wiadomo czy umyte.
Obrazek drugi: - Mamo, mamo, a Ania ma urodziny w McDonaldsie i już pół klasy miało. A tam są fajne szejki i hamburgery. Mamo, mamo, bo będę nieszczęśliwa - moje urodziny też tam zrobimy, dobra?
- Dobrze córuś, ale pamiętaj, że potem się przyzwyczaisz i będziesz grubiutka. I będziesz się ubierała w sklepach dla puszystych i będziesz miała miażdżycę. I jeszcze na jedno posiedzenie w kiblu będzie ci szła cała rolka papieru toaletowego. A jak puścisz bąka, to komary w locie przejdą w stan hibernacji.
- Mamo, mamo, ale przecież ty też nie jesteś chuda, a jednak najpiękniejsza na świecie.
3 responses so far



No nie przesadzaj, że od tego można przytyć. Kurde, jakbym się tymi głodowymi racjami odżywiała, to nitka byłaby przy mnie wypasionym sznurem.
Ale byłam kiedyś na randce w McD. Znaczy gość dobrze pomyślał, bo McD był najbliżej, niechybnie bym zwiała, gdybym musiała iść z nim dalej. To się poświęciłam, uznałam, że coś wymyślę by czmychnąć. Przytargał - pewnie w recyklingowym kubku - kawę i ciacho, na którym poparzyłam sobie jęzor. Po 10 minutach mówię - Może gdzieś się przeniesiemy, bo tu nie można palić. Na co dupek - Nie będziesz palić. - Owszem będę, tylko nie tu. - Nie zrozumiałaś mnie. W ogóle już nie będziesz palić…
Polecam randki w ciemno w McD.
Co to za debilizm, tylko u zawodowych dziennikarzy, którzy potrafią przez pół wiadomości pieprzyć o dziku, jak by to była wiadomość dnia. A to w restauracjach nie dopiero robią przekręty. W MC widzisz prawie jak Ci robią kanapkę, a w takiej restauracji nie masz pojęcia co ci z kuchni wyniosą. Nie raz się zdaża, większy syf niż w MACu, ale oczywiście temat musi dotyczyć sławnej nazwy, no bo kogo interesuje pleśń w restauracji na zadupiu, której nikt nie zna ?
Żenada!
dobry tekst mc to syf i koniec ! kto chce niech się gównem żywi jego problem !