<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.3.1" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Kompleksy nago</title>
	<link>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/</link>
	<description>Show me the way to the next whisky bar. Oh, don't ask why...</description>
	<pubDate>Mon, 21 May 2012 16:00:05 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.3.1</generator>
		<item>
		<title>Przez: Stefan</title>
		<link>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-198</link>
		<dc:creator>Stefan</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Feb 2008 12:51:31 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-198</guid>
		<description>Cholera, ale se zrobiliście jazdę moim kosztem! Ja się tak nie bawię!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cholera, ale se zrobiliście jazdę moim kosztem! Ja się tak nie bawię!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: sprawa7</title>
		<link>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-193</link>
		<dc:creator>sprawa7</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 22:51:45 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-193</guid>
		<description>W podstawówce Stefan siedział dwie ławki przede mną.   Byłam wówczas długa, chuda i bez cycków. Nie zauważał mnie, obmacywał inne. Płakałam... Potem spotkałam magistra, który wolał moją chudą dupę od świerszczykowych Lolitek. Bosz...właśnie sobie uświadomiłam jaka jestem szczęśliwa.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W podstawówce Stefan siedział dwie ławki przede mną.   Byłam wówczas długa, chuda i bez cycków. Nie zauważał mnie, obmacywał inne. Płakałam&#8230; Potem spotkałam magistra, który wolał moją chudą dupę od świerszczykowych Lolitek. Bosz&#8230;właśnie sobie uświadomiłam jaka jestem szczęśliwa.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: miia1</title>
		<link>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-192</link>
		<dc:creator>miia1</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 21:43:01 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-192</guid>
		<description>Pragnę wyrazić nieskończone wyrazy wdzięczności dla duetu "zyza&#38;wątroba", za uleczenie moich kompleksów. Nie straszna mi już własna styropianowa dupa, nie straszne mi uzębienie koślawe, ni też zastygła lawa wylewająca się z przyciasnych dżinsów. Każda dioda świecąca mi na czole zdaje się ledwie pryszczem przy nakreślonymi tu ze swadą i  głęboką znajomością tematu scenami rodzajowymi.  Wiem już dziś, że kiedy czyjaś przywiędła córa dźgnie mnie pilniczkiem do paznokci, Św. Piotr rzeknie mi w niebiesiech -" Miia, jesteś piękna nago!"</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pragnę wyrazić nieskończone wyrazy wdzięczności dla duetu &#8220;zyza&amp;wątroba&#8221;, za uleczenie moich kompleksów. Nie straszna mi już własna styropianowa dupa, nie straszne mi uzębienie koślawe, ni też zastygła lawa wylewająca się z przyciasnych dżinsów. Każda dioda świecąca mi na czole zdaje się ledwie pryszczem przy nakreślonymi tu ze swadą i  głęboką znajomością tematu scenami rodzajowymi.  Wiem już dziś, że kiedy czyjaś przywiędła córa dźgnie mnie pilniczkiem do paznokci, Św. Piotr rzeknie mi w niebiesiech -&#8221; Miia, jesteś piękna nago!&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: marskość wątroby</title>
		<link>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-191</link>
		<dc:creator>marskość wątroby</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 21:41:43 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-191</guid>
		<description>- Gdzie jest ta zdzira? - Stefan miotał się wściekły - przecież to niesprawiedliwe, że tylko mi się to zdarzyło.
- Odratowali ją - Święty Piotr wytarł uślimtany nos rękawem przybrudzonej szaty - skurczybyki..., ja im dam podwyżki! Tak żeś baranie córkę wychował, że nawet kosy porządnie nie umie ożenić. 
- A co ze mną? - Stefan naiwnie spojrzał na niebiańskie wrota
- Wrócisz na ziemię - święty nie żartował - musisz odpokutować to twoje całe zasrane życie.
- Ale jak? - Stefan był bliski płaczu, bo przypomniało mu się trzydzieści lat wpierdzielania tej bryi na obiad
- Będziesz pisał bloga... - Święty Piotr odsunął się od Stefana ze wstrętem - po nocach...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>- Gdzie jest ta zdzira? - Stefan miotał się wściekły - przecież to niesprawiedliwe, że tylko mi się to zdarzyło.<br />
- Odratowali ją - Święty Piotr wytarł uślimtany nos rękawem przybrudzonej szaty - skurczybyki&#8230;, ja im dam podwyżki! Tak żeś baranie córkę wychował, że nawet kosy porządnie nie umie ożenić.<br />
- A co ze mną? - Stefan naiwnie spojrzał na niebiańskie wrota<br />
- Wrócisz na ziemię - święty nie żartował - musisz odpokutować to twoje całe zasrane życie.<br />
- Ale jak? - Stefan był bliski płaczu, bo przypomniało mu się trzydzieści lat wpierdzielania tej bryi na obiad<br />
- Będziesz pisał bloga&#8230; - Święty Piotr odsunął się od Stefana ze wstrętem - po nocach&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: zyzania</title>
		<link>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-190</link>
		<dc:creator>zyzania</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 21:30:31 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.nadranem.pl/kompleksy-nago/#comment-190</guid>
		<description>Zenobia ocknęła się wśród białych ścian. Fetor dochodzący z sąsiedniego łóżka przypominał dom, ale była najwyraźniej w obcym miejscu. 
- Gdzie jestem? – zapytała koślawą staruszkę poruszającą się z pampersem przy balkoniku.
- W niebie ha ha ha…- zaśmiała się bezzębna kostucha.
W tej chwili pojawił się lekarz w plamiastym kitlu, przypominającym zaspermiały podkoszulek Stefana – Ma pani szczęście, że ten kozik był długości połowy pani cyca…</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zenobia ocknęła się wśród białych ścian. Fetor dochodzący z sąsiedniego łóżka przypominał dom, ale była najwyraźniej w obcym miejscu.<br />
- Gdzie jestem? – zapytała koślawą staruszkę poruszającą się z pampersem przy balkoniku.<br />
- W niebie ha ha ha…- zaśmiała się bezzębna kostucha.<br />
W tej chwili pojawił się lekarz w plamiastym kitlu, przypominającym zaspermiały podkoszulek Stefana – Ma pani szczęście, że ten kozik był długości połowy pani cyca…</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

