stycznia 28 2008
Kochanka, cz. II, czyli stres
Niestety, posiadanie kochanki to jeden z większych stresorów w życiu mężczyzny. To fajerwerki strachu przed wydaniem, przed kompromitacją, ba - przed rozwaleniem sobie dotychczasowego życia. Z jednej strony rodzina z bardziej lub mniej obsmarkaną dziatwą, z drugiej namiętność. I teraz te dwa odległe bieguny trzeba utrzymać w ryzach nieprzenikającej się tajemnicy.
Autentyk opisywany kiedyś w prasie przywoływał historię gościa, który w ramach lenistwa znalazł sobie kochankę w tym samym bloku. Swego czasu po upojnej nocy spędzonej u metresy (żona była przekonana, że jest na delegacji) poszedł w szlafroku i kapciach wyrzucić śmieci. I przez roztargnienie, zamiast zameldować się z kubełkiem z powrotem u kochanki, pojechał windą cztery piętra wyżej i ukazał się żonie. W szlafroku, w kapciach i z obcym kubłem na śmieci. Wyobraźcie sobie ściemę, którą trzeba walnąć, żeby wyjść z takiej opresji. Nie wyszedł - skończyło się rozwodem.
I w takim przypadku w jednym momencie szlag trafia wspólnie wzięte kredyty, obiadki u rodziny, ten biznes co to miał wyjść ze szwagrem i wiele innych rzeczy. Kilku kumpli odstawiło taki numer w przekonaniu, że kochanka to ta, której szukali cale życie. Tylko jeden się powtórnie ożenił - reszta po pół roku już nawet nie pamiętała jak kochanka miała na imię. Co więcej, facet z kochanką po jakimś czasie staje się nie do zniesienia. W poszukiwaniu wciąż nowych alibi zaczyna obarczać najbliższych kumpli odpowiedzialnością za swoje libido: “Wiesz idę do Stefana”. “Jedziemy ze Stefanem na ryby, a wiesz, że on tylko w nocy łowi”, “Stefan wymyślił męski weekend w górach, on mnie kiedyś wykończy”. Cóż ma począć biedny Stefan robiący za przyjaciela? Przyjmuje kolejne ciosy na klatę i w końcu spostrzega, że w oczach żony kolegi uchodzi za kompletnego bałwana z coraz to bardziej dziwnymi pomysłami.
Z drugiej strony Stefan nie byłby Stefanem, gdyby nie zazdrościł kumplowi urozmaiconego życia erotycznego. Ale to już inna para kaloszy - niech sobie sam weźmie to pęto na głowę. I teraz w końcu nie wiadomo co lepsze - życie z kochanką podbite adrenaliną upokarzającego wydania, czy też stateczne życie mężczyzny podniecającego się jedynie nowymi elektronicznymi gadgetami lub faktem obalenia kolejnej flachy whisky w miarę dobrym towarzystwie. I jak w tym dowcipie - problem rozwiązać można jedynie w taki sposób: niech żona myśli, że jestem u kochanki, kochanka niech myśli, że u żony - a ja mryk do biblioteki!
3 responses so far



E… że jak ? Stary o czym tyś ten tekst napisał, nie mam za cholerę pojęcia, taki elaborat że z trudem dociągałem do końca i kim do cholery jest stefan ?
Zorro widać nie potrafisz czytać ze zrozumieniem wracaj do podstawówki (chyba że jeszcze w niej siedzisz :P)
Stres to ma kochanka, jak się taki raptem z betami pojawia u drzwi. Na kochankę mogą pozwolić sobie tylko ci o nienormowanym czasie pracy. Proszę zauważyć, że kochanka na stanie to naprawdę zajęcie dla myślących i zorganizowanych facetów. Tylko jak uznać za takowego gościa kogoś, kto się ożenił…