czerwca 02 2008
Klaps tak, ale dla zgredów!
Faktem jest, że ludzie są porąbani. Katują niemowlęta, głodzą je, zamykają w lodówkach i zostawiają na śmierć w rozgrzanym w słońcu i zamkniętym samochodzie.
No i mamy społeczny problem, który wystartował jak zwykle od dupy strony, czyli od dyskusji nad istotą dawania lub nie klapsów. I znowu adrenalina mi skoczyła, bo klapsy się należą jak najbardziej tyle, że przede wszystkim rodzicom! Istnieje jakieś arcydurne przyzwolenie społeczne na to, że dziecko może wychować każdy debil. A co go do tego uprawnia? Ano sam fakt spłodzenia bachora. I już… Tyle wystarczy, by troglodyta w dresie został uznany za zdolnego do wychowywania dzieci. Zresztą pal sześć troglodytę - wystarczy spojrzeć na ludzi uważanych za wykształconych, a traktujących dzieciaka jak przedmiot stworzony w celu przekazania szczytnych ideałów kołtuństwa. Pamiętacie tego smarkacza, co go przywieźli na pierwszą komunię limuzyną (pokazywali to w telewizji). O takim kołtuństwie mówię. W obydwu przypadkach (lejąc gówniarza pięścią w ryj, czy też obdarowując limuzynami) rodzice tworzą życiowego kalekę. I za to powinni iść do pierdla. Wychowanie nowego człowieka to wielka sztuka i jeszcze większa odpowiedzialność. Wiem jak to górnolotnie i obrzydliwie brzmi, ale niestety to prawda. Śmiem twierdzić, że znaczna liczba dzieciorobów do tego zadania się niestety nie nadaje…
One response so far



… co słychać i widać.