marca 26 2008

Profile Image of marskość wątroby
marskość wątroby

Giwera w szafie

Posted at 09:00 under marskość wątroby

Dawno temu w Szczecinie, na targu, można było kupić od Ruskich kałacha plus wiadro amunicji. Nówka sztuka i to za dwadzieścia dolców. I teraz sobie w mordę pluję, że nie kupiłem, tym bardziej, że pod koniec lat osiemdziesiątych ta kasa już nie robiła żadnego wrażenia i co by nie powiedzieć, kałasznikow byłby teraz, jak malowany.

Już wtedy kombinowałem, że warto naoliwić, zawinąć szczelnie i trzymać pod gruszą w ogródku na ciężkie czasy. W końcu nigdy nie wiadomo, co mogło się wydarzyć. Mogli Ruscy wrócić w czołgach na przykład, albo inna zaraza. I teraz takie oto czasy nadchodzą. Jeden z posłów Platfusowni Obywatelskiej wymyślił, żeby można mieć było gnata w domu. O ile nie jest się bandytą czy świrem. Hm… to zostaje do obdarowania bronią jakaś jedynie jedna setna narodu, ale zawsze to coś.

Teraz jest tak, że można mieć broń sportową - tu proces jej zdobywania jest wyjątkowo upierdliwy: trzeba być członkiem klubu sportowego, jeździć na zawody, zdobywać punkty i po minimum dwóch latach ewentualnie zezwalają na zakup broni sportowej, którą i tak nosić przy sobie można tylko na trasie z domu do strzelnicy i z powrotem. Można też starać się o broń do ochrony osobistej, ale trzeba udowodnić że się zostało napadniętym, pobitym, a najlepiej zamordowanym. A i tak pozwolenia na broń są rzadkie. Co innego, jak się stanowi pozostałe 99% społeczeństwa - jest się czubem lub bandziorem - ma się kasę, to się gnata byle gdzie kupi. A zatem - jak słusznie zauważył poseł - jest niesprawiedliwość. Bo bandzior włamujący ci się przez kominek pewnikiem taką broń ma, a tobie w świetle polskiego prawa zostaje pogrzebacz. I bądź teraz dzielny…

Niestety poseł ma, moim zdaniem, idiotyczną argumentację - otóż uważa on, że jak będziemy mieli łatwy dostęp do broni to przestępczość zmaleje. Ja uważam, że wzrośnie. Zobrazuję to starym dowcipem, w którym koleś jakiś stojąc w tłumie obserwującym pochód pierwszomajowy próbował z kałacha odstrzelić Jaruzelskiego. Nie trafił. Bo za każdym razem stojący obok ludzie szturchali go krzycząc: “I w Urbana też… I w Kiszczaka…” Itd. No właśnie, co by było, jakbyśmy wszyscy gnaty mieli, a na wizytę oficjalną do wsi by jakiś polityk czołowy zajechał. Nie ważne z której politycznej strony… Ciężko by było naród na wodzy utrzymać.

No responses yet

Trackback URI (ktoś wie na co to ?) | Wersja RSS

Na co czekasz, napisz co sądzisz!