lutego 12 2008
Eurowizja suck!
Oto mamy czym się podniecać: media prześcigają się w podawaniu informacji, że niejaka śpiewaczko - tancerka Urbańska będzie… tu uwaga: walczyć o możliwość wystąpienia na konkursie piosenki Eurowizji. No klękajcie narody. Cóż nas spotkało za szczęście! Przecież ten cały zafajdany konkurs jest przeznaczony dla ramoli, którzy nie potrafią w ręku utrzymać pilota do telewizora, nie wspominając o utrzymaniu moczu.
Moi zagraniczni znajomi - zagadnięci kiedyś o to - w ogóle nie mają pojęcia, że coś takiego jak Eurowizja istnieje. A naród nasz durny podnieca się za każdym razem, kiedy odbywa się ta szopka. Jakoś nie przypominam sobie, żeby wygrana w tym konkursie oznaczała wielką karierę. Do tego jeszcze jak co roku dostajemy tam po ryju, bo gówno które prezentujemy nie nadaje się nawet do nucenia przy porannej toalecie. I wcale nie mam tu na myśli czynności zwanej goleniem!
Każdy kto tam pojechał, zazwyczaj wraca skończony - jako artysta i jako człowiek o określonym poziomie własnej godności. I do tego ten cały nadmuchiwany przez naszych pofyrtanych dziennikarzy blichtr. Te emocje, kto pojedzie, a kto nie, kto komu musi dupy dać, żeby pojechać. Potem na kogo będziemy głosowali, a na kogo nie, a czy nam się podoba, a czy nie, a czy kurde sukienkę sobie wypada przylepić plastrem do włosów na klacie, czy też trzeba zamówić kreację w Paryżewie. Normalnie rzygać się chce. Jazda bez trzymanki przed i cicha msza żałobna po.
Gdzieniegdzie tylko jakiś odważny się wychyli i napisze, że to w sumie niespecjalnie ważny konkurs, a artyści w większości pozbawieni talentu, głosu i wyglądu. I cisza… I spokój… Aż jakiś palant nie wystrzeli z kolejnymi emocjami - już najlepiej na pół roku wcześniej: czy Kichańska, czy Obsmarkańska pojedzie na Eurowizję, żeby reprezentować nasz dzielny i waleczny naród doświadczony pod Monte Cassino!
Bo przecież trzeba nam pieśni na ustach, żebyśmy byli kontenci, żeby się z nas w Europie nie podśmiewano, żeby było o czym z dumą napisać na pierwszych stronach gazet. Bo pieśń żwawa i zwycięska pokrzepi nasze serca. Tchnie w nas energię, żeby nasze zespoły poczuły wiatr w żaglach. Żeby jedyną naszą kapelą rozpoznawalną na zachodzie nie był ten naćwiekowany i nieobliczalny Vader! Może jest rozwiązanie! Może niech koleżanka Obsmarkańska tam pojedzie. Ale niech nie śpiewa. Tylko niech wyjdzie na scenę i od razu pokaże cycki.
Jedna z polskich propozycji na Eurowizję. Uwaga! Można puścić pawia na ekran!
4 responses so far



Wszyscy wiedzą że Eurowizja jest opanowana przez wszelkiej maści koalicje. To widać po głosowaniach. Faworytami przeważnie są w pierwszej kolejności zaprzyjaźnione Państwa, które głosują na swoich sąsiadów. Kiedyś ten konkurs miał jaja, teraz to już tylko tandetne show w stylu disco polo.
Pomysł na Eurowizję…
Pewnie nie jestem pierwszy, ale tak na tą Eurowizje psioczą że nikogo nie mamy, a tymczasem ja mam pewną propozycję.
…
Ojej, no pewnie, że zostanę. Wzruszonam.
Polskę na Eurowizji powinien reprezentować Jożin z Bażin…