maja 04 2008

Profile Image of marskość wątroby
marskość wątroby

Europejskość!!!

Posted at 23:18 under marskość wątroby

Wkurzyło was coś ostatnio? Tak na maksa? Mnie wkurzyła sprawa, która od tygodni przewala się na czołówkach austriackich gazet.

Wiadomo o co chodzi, więc szkoda miejsca na tłumaczenie. Ale nie szkoda na kilka pytań: wyobrażacie sobie, że wasz mąż/tatuś gwałci w piwnicy swoją własną córkę, więzi jej (i swoje) dzieci bez widoczków za oknem, donosi raz dziennie (wieczorem) żarcie, wygłusza ściany, instaluje wykafelkowaną łazienkę z prysznicem i sraczem i…. to nie wychodzi na jaw przez 24 lata? Ja wracam z imprezki ledwo dwie godziny później i mam na karku wnerwioną rodzinkę, która w tym czasie zdążyła obdzwonić wszystkie szpitale na południe od stolicy, knajpy, agencje towarzyskie i kasyna. I weź tu ściemnij, że byłeś u kolegi, u którego nie ma komórkowej sieci! Cokolwiek byś nie powiedział, zawsze usłyszysz, że te panie zrobią wszystko dla pieniędzy (jakby nie o to chodziło!!!). Ale wróćmy do sedna - w słynnej austriackiej sprawie rzeczy niewiarygodne napędzają same siebie. Rodzina, policja, sąsiedzi i kogóż by tam jeszcze nie wymyślić, po prostu nie zajarzyli. To czego by im trzeba, żeby w ogóle skumali, że coś tu nie gra? Może im wziąć i na wycieraczce rozwalić szefa miejscowej mafii. “O, się pan przewrócił i odpoczywa sobie, a te czerwone plamy na koszuli za trzysta dolców, to konfitury…” Dwadzieścia cztery lata to szmat czasu… Wystarczający, żeby niecność się wydała, żeby ktoś zainterweniował i wreszcie żeby potworowi nie udała się zbrodnia. Bo ktoś zobaczy, doniesie, zaniepokoi się, zacznie zadawać pytania i w ogóle się zainteresuje. Ale nie… bo to się, panie dzieju, stało we Europie…, która tolerancyjna jest… i w sprawy osobiste obywateli nie wnika…

Dawno temu w Niemczech widziałem finał pewnej regionalnej imprezy, w której młodzi przedstawiciele narodu rzygali na odległość, nie bacząc na okoliczności. “Das is frei” skomentował mój niemiecki przyjaciel dumny z tego “frei” jak najbardziej. 24 lata bez światła dziennego… Is das is frei?

5 responses so far

5 Responses to “Europejskość!!!”

  1. pie-in-the-skyon 10 maja 2008 at 22:17 1

    mowisz ‘wyobrazacie sobie’?no to wyobraz sobie..jestes kobieta zyjaca z facetem o (najprawdopodobniej) psychopatyczniej osobowosci..no wiec zyjesz z psychopata..w twoim domu jest cos nie tak.. przez moment podejrzewasz nawet ze twoj maz pozada swojej corki..ale twoj zdrowy rozsadek broni cie, przeciez pod twoim dachem nie moze dziac sie cos tak strasznego, cos tak makabrycznego, mechanizmy obronne sprawiaja, ze nie jestes w stanie przyjac tego do wiadomosci..pewnego dnia twoj maz oznajmia ci, ze corka uciekla z domu.. co mysla twoje matczyne uczucia? ‘moze to i lepiej’…zgadzasz sie na taka historie, bo innej potrafisz przyjac… nikt bv nie potrafil..
    ..to prymitywne oceniac kogos nie wysilajac sie chociazby o nutke empatii

  2. Lion 11 maja 2008 at 14:14 2

    Jakoś nie jestem w stanie użyć mojej jakże wybujałej empatii, myśląc o matce tej nieszczęśnicy. Nie sądzę też by to jej zdrowy rozsądek bronił się przed myślami, że jej mąż pożąda ich córki- z mojego doświadczenia wynika (od razu piszę zawodowego, żeby nie było…), że te głupie baby z reguły doskonale wiedzą, ale albo się wstydzą, albo się boją, lepiej zamieść problem pod dywan i udawać, że go nie ma. Nie uwierzyłabym gdyby mój mąż, którego już na szczęście nie mam pewnego dnia oznajmił mi, ze moja córka uciekła z domu. Nie uwierzyłabym, bo moje córki wiedzą jak bardzo je kocham i wiedzą, że mogą mieć do mnie zaufanie. Co to za matka, która nie wiedziała jak bardzo krzywdzona przez ojca jest jej córka? Jakie to matczyne uczucia myślały, “że może to i lepiej”? Nie były to matczyne uczucia, tylko prymitywny sposób na pozbycie się problemu. To tyle, tytułem tego, kto tu był prymitywny.
    Dodam tylko, że ja osobiście zawsze zwracam uwagę niedojrzałym, głupim matkom szarpiącym na ulicy dzieci, bijącym je bez powodu i dmuchającym im dymem prosto w twarz. Nawet jak mnie to naraża na chamską odpowiedź, to się nie daję. Bo najłatwiej przymykać oczy na zło, udając, że go nie ma, “a sąsiad to przecież taki porządny i miły człowiek, zawsze pierwszy mówi “dzień dobry”…

  3. proces7on 13 maja 2008 at 01:16 3

    Tu zachodzi pewien konflikt, który nazwałbym wręcz paradoksem. Z jednej strony chcemy wolności, prawa do własnej prywatności, z drugiej oburzają nas takie fakty jak ten, gdzie nikt się nie zainteresował.
    Inaczej zareagowalibyście, gdyby Waszym dzieciom nakazano ustawowo robić okresowe badania, w których lekarz oceniałby czy nie są czasem aby wykorzystywane seksualnie przez rodziców, nieprawdaż?
    Co do wypowiedzi Li, to uwielbiam się, idąc ulicą, napieprzać z moim synem, udając, że go piorę i prześladuję. Mamy niezły ubaw, gdy takie paniusie, zbulwersowane flądry, zwracają mi wtedy uwagę.

  4. proces7on 13 maja 2008 at 01:18 4

    No moderują, ech, żeby Was szlag trafił! Trzeba napisać ostrzeżenie, że moderujecie.
    Gdybym chciał tu zgłosić, na tym blogu, że jakieś dziecko jest molestowane, to pewnie długo musiałbym czekać na akceptację komentarza, hę?

  5. Lion 13 maja 2008 at 07:14 5

    Nie ma nic wspólnego z wolnością i prawem do własnej prywatności działanie wbrew prawu, gdy narusza ona cudzą wolność i cudzą prywatność, Proces.
    A co do zbulwersowanej flądry…hm… uwielbiam świeżo wędzone flądry, czy to jest to samo?
    I rety! Ty masz syna? Taki materiał genetyczny przekazany dalej???

Trackback URI (ktoś wie na co to ?) | Wersja RSS

Na co czekasz, napisz co sądzisz!