maja 21 2008
Brawo Belgrad!
Wytrzymałem. Zawziąłem się w sobie i wytrzymałem całą Eurowizję.
Pierwszy półfinał od dechy do dechy. Ale jazda - napierw myślałem, że poszczególne kraje celowo zrobiły sobie jaja. Tych trzech gości w pastelowych ubrankach to przecież kabaret jakiś. Nieznany i nieudolny. Ale kiedy wyskoczył ten kolo z Bośni i Hercegowiny to mnie zatkało. Choreografia godna Majkela Czerwonowłosego, a zamiast wokalu skrzek jakiś. I jeszcze ta flądra w czerwonej sukience udająca downa… Hm… przyszło mi wtedy na myśl… Zaraz, zaraz… No jasne! Wiadomo, że UE lubi sponsorować takie wiecie…, różne takie dla niepełnosprawnych. Więc to taki program europejski dedykowany wyrównywaniu szans. A zatem naigrywam się niezasłużenie. Przecież to biedni chorzy ludzie, którzy też mają prawo do swoich radości. W Belgradzie wybudowali im scenę, pozawieszali w pizdu światełek i ustawili z przodu klakierów, żeby im było przyjemnie. Co tam, że zafałszowała jedna z drugą, a co tam że muzyka im w śpiewaniu w ogóle nie przeszkadzała, a co tam, że większość cierpi na brak koordynacji ruchowej. W końcu to nasi bliźni… Uszanujmy to….
2 responses so far



Tego się nie ogląda! Eurowizja to upadek muzyki do potęgi, niestety my nadal się na to napalamy, kiedy wszyscy inni dawno to olali o czym świadczy poziom konkurencji. Jest beznadziejny ale nawet jeśli wystawimy najlepszy to nie wygramy bo także beznadziejni głosują z jeszcze bardziej beznadziejnym gustem.
Twoja cierpliwość jest podniecająca. Ja czekam na festiwal służb mundurowych.